Polecamy

Przyłącz się

Facebook Linked In Golden Line

Facebook to świat nienależący do nas. Jest ułudą bezpieczeństwa

10.10.2012

Zjadam informacje. Zawodowo i prywatnie. Chociaż nie. Nie powinienem stosować takiego podziału. W moim przypadku te dwa światy stanowią jedność. Z racji tego, że chadzam spać, kiedy na dworze już świta, rano do informacyjnego streamu dołączam dość późno.

Mitchel Kapor powiedział kiedyś, że wyławianie informacji z internetu jest jak próba picia z hydrantu. Właśnie dlatego stosuję takie narzędzia, które umożliwią mi sprawne przygotowanie z tegoż płynu smacznej, porannej herbaty.

Pierwszy łyk - Facebook. Główny newsfeed informacji na mojej tablicy jest dość mocno okrojony z racji algorytmu edgerank stosowanego przez platformę. Wycina większość treści spośród ogromnej masy fanpageów, które zdarzyło mi się polubić. Dlatego szukając informacji opieram się przede wszystkim na Listach. 

To naprawdę fajna funkcjonalność FB, z której bardzo duża część użytkowników w ogóle nie korzysta. Listy dają nam możliwość tworzenia dedykowanych podkatalogów. Do nich dodajemy posegregowane tematycznie profile, których posty chcielibyśmy w danej kategorii otrzymywać. Dzięki temu otrzymujemy naprawdę wygodny przegląd wszystkich wpisów, które pojawiły się w ciągu ostatnich godzin lub dni. W moim przypadku to droga przez: branżę social media, reklamę/marketing, startupy, elektronikę, mobile.

Czas na drugi łyk. A więc przegląd kolejnych kanałów prywatnych i branżowych. LinkedIn, Twitter, Pinterest, który po pierwszym zachłyśnięciu, przyznaję, ostatnio trochę zaniedbuję. Podobnie Google+, gdzie mam wrażenie, że czas się zatrzymał i wszyscy na coś czekają - trochę jak w sztuce Samuela Becketta (Czekając na Godota - red.).

W zasięgu ręki zawsze smartfon z odpalonym 4SQ, Path i Instagramem. W ostatnich dniach pojawił się tam jeszcze debiutujący na polskim rynku Yelp, któremu mocno kibicuję.

Aby nie zaniedbać piątej muzy, w międzyczasie wykorzystuję Deezer, który w moim przypadku pełni rolę katalizatora, choć ostatnimi czasami wracam z nostalgią do LastFM. W trakcie podróży zmienia się tam jedynie przedrostek. Z Last na Open.

Podczas porannego posiłku nie korzystam jednak z RSSów, co stwierdzam z pewnym zdziwieniem. Social media readery, które jakiś czas temu zaimplementowały prawie wszystkie ważne dla mnie periodyki, same bombardują mnie nagłówkami przez newsfeed Facebooka.

Nastały złe czasy dla portali informacyjnych, które tracą zasięg i ruch, w czasie gdy użytkownicy wydają się wygodnie mościć w intranecie/kokonie FB oraz jego coraz szerszych funkcjonalności. Po co wychodzić na zewnątrz, jeśli wszystko czego mi trzeba mam w środku?

Przestrzegam sam siebie przed tym zdradliwym poczuciem bezpieczeństwa. Tym bardziej, że to świat nie należący do nas. W każdym momencie jego właściciel może wprowadzić zupełnie nowe zasady gry.

Dlatego też w wolnych chwilach zawsze znajdę czas na nostalgiczną podróż poprzez Soup.io, które niezmiennie uwielbiam za nihilistyczno- sarkastyczno- designerskie treści, przez ruiny imperium Digga do kultowego Reedita. Te ogromne tygle to wciąż niemal bezpośrednie czerpanie ze źródła, jeśli chodzi o fun, memy czy rozrywkę.

To stąd, dopiero w kolejnej fali, rozchodzą się echem po sieci trafiając na mainstreamowe: Facebook, Demotywatory, 9GAG czy Wykop. Dziś nie tyle liczy się sama informacja, co czas i sposób jej zdobycia, więc nie ma mowy o czerpaniu tejże z drugiego, a nawet trzeciego kręgu. Toż to Suchar! - krzykną co niektórzy :)

Wieczorową porą nadchodzi czas na szczyptę biznesowo-społecznej publicystyki. Z racji zainteresowań uskuteczniam wizytę na rodzimych Prossed, Antyweb, MamStartup, czy NaTemat.pl. Innym razem obieram kurs na TechCrunch, Social Media Today, Mashable, Adweek.

I nagle orientuje się: O już świta! Czas spać. Koło się zamyka.

Autor: Krzysztof Kwacz, Get More Social

Źródło: http://interaktywnie.com.

Internet, Bezpieczeństwo, Świat, Ułuda

 

Partnerzy