Polecamy

Przyłącz się

Facebook Linked In Golden Line

„Teatr bezpieczeństwa”

19.10.2012

Często zastanawiamy się czym jest prawdziwe bezpieczeństwo w biznesie. Czy jest to kolejny ochroniarz w firmie, kolejna bramka dostępu, czy może program do monitoringu pracy na komputerze? W działalności gospodarczej zawsze istnieje luka pomiędzy prawdziwym ryzykiem a ryzykiem spowodowanym przez różne czynniki, takie jak np. interesy różnych grup, uwarunkowania polityczne itp.

Zjawisko „teatru bezpieczeństwa” obrazują nam doskonale sytuacje zachodzące na europejskich lotniskach. W Warszawie zawsze na „bramce” mam problem z metalową zapinką spodni, w Amsterdamie zapinka nie jest już przeszkodą, ale zawsze muszę zdejmować buty, w Zurichu natomiast zawsze zegarek. Nie wspomnę już o rekwirowaniu kremów, past, perfum, które mają większą pojemność niż 100 ml. Czy to jest prawdziwe bezpieczeństwo? Każde lotnisko ma inne standardy i inne urządzenia. Tymczasem prawda jest taka, że prawie 80% bagażu trafiającego do luku... właściwie nie jest sprawdzana.

Specyfika takich działań ma służyć tylko poczuciu, że jesteśmy chronieni, prawdziwe zaś bezpieczeństwo to element drugoplanowy. Czy droga manipulacji pasażerami poprzez kreowanie iluzji bezpieczeństwa jest słuszna? Czy z takimi zjawiskami nie spotykamy na co dzień w naszych firmach czy miejscach pracy?

Często wydajemy ogromne kwoty na kolejne systemy, narzędzia, które mają gwarantować nasze bezpieczeństwo, ale w rzeczywistości w ogóle nie trafiają one w realne zagrożenia, którym podlega firma lub organizacja.

Iluzoryczne bezpieczeństwo?

Londyn uważa się za jedno z najbardziej inwigilowanych i kontrolowanych miast na świecie. Systemy kamer i monitoringu są umiejscowione niemal w każdym zakamarku metropolii i na każdej ulicy. Podczas zjazdu G-20 w Londynie, wszystkie wysiłki i działania w zakresie bezpieczeństwa zostały zwielokrotnione. Budynek otoczono kordonem policji, zasieków z bramek i systemów inteligentnego monitoringu otoczenia. Jednak nawet to wszystko nie przeszkodziło trzem dziennikarzom „Der Spiegel”, Marcowi Hujerowi, Wolfgangowi Reuterowi i Christopherowi Schwennish przedostać się do niewiarygodnie zabezpieczonej sali spotkań i przysłuchiwać się wystąpieniem chociażby Baracka Obamy, Angeli Merkel, czy Nickolasa Sarkozy’ego. Do przełamania ochrony wystarczyło eleganckie ubranie, imitacja identyfikatora i pewność siebie.

Wracając znów do zagadnienia bezpieczeństwa na lotniskach, zastanówmy się, czy w samolocie jesteśmy naprawdę chronieni. Często musimy przechodzić poniżający proces screeningu, paradując w skarpetkach, będąc przeszukiwanym przez ochroniarzy lub wyciągając bieliznę z naszych podręcznych bagaży, tymczasem w zeszłym roku okazało się, że nasze walizki w lukach w ogóle nie są sprawdzane. W USA znaleziono bomby umieszczone w tonerach od drukarki. W 2008 roku filmu z kokpitu samolotu francuskich linii lotniczych ujawnił, jak znudzona wykonywaniem swoich obowiązków załoga świetnie się bawi podczas striptizu koleżanki.

Czy dalsze inwestycje w skanery prześwietlające nas praktycznie do naga i wzmaganie w nas poczucia kontroli jest odpowiedzią na rzeczywiste zagrożenia i zapewnieniem nam bezpieczeństwa?

(...)

KONTYNUACJĘ ARTYKUŁU MOŻNA ZNALEŹĆ W JEDNYM Z ARCHIWALNYCH NUMERÓW BUSINESS SECURITY MAGAZINE. WIĘCEJ INFORMACJI: http://bsmagazine.pl/aktualnosci,86,jak-zamowic-prenumerate-business-security-magazine

Biznes, Bartosz pastuszka, Firma, Teatr, Bezpieczeństwo, Ryzyko

 

Partnerzy